Zakażenie dróg moczowych jest bardzo nieprzyjemną infekcją, w której przebiegu występuje częste i intensywne parcie na pęcherz, ból i pieczenie podczas oddawania moczu, a także bóle w podbrzuszu. Nieleczone i nawracające zakażenie dróg moczowych może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia.
Zakażenie dróg moczowych jest infekcją, która może dotyczyć wszystkich części dróg moczowych lub tylko niektórych jej partii. Większość infekcji rozpoczyna się w dolnym odcinku dróg moczowych, który obejmuje cewkę moczową (która pozwala na wydalenie moczu z organizmu) i pęcherz moczowy (gdzie przechowywany jest mocz). Czasami infekcje przemieszczają się w górę przez moczowody (które przepuszczają mocz z każdej nerki do pęcherza) do nerek (gdzie wytwarzany jest mocz).
Oczywiście, im większy obszar jest objęty zakażeniem, tym niebezpieczniejsza jest infekcja. Na ogół zwykłe zapalenie pęcherza łatwo wyleczyć środkami dostępnymi bez recepty.
Kiedy jednak zakażenie obejmie całe drogi moczowe, problem staje się bardzo poważny. Dlatego też nie wolno bagatelizować pierwszych objawów zakażenia dróg moczowych, by móc już na początku rozprawić się z infekcją i nie dopuścić do jej rozwoju i powikłań.
Do najbardziej typowych i charakterystycznych objawów zalicza się:
☑️ ból lub dyskomfort w podbrzuszu,
☑️ ból i pieczenie podczas oddawania moczu,
☑️ nieustanne parcie na pęcherz,
☑️ częste oddawanie moczu,
☑️ jednorazowe oddawanie niedużej ilości moczu,
☑️ problemy z rozpoczęciem oddawania moczu.
Mocz może być też zabarwiony na czerwono lub wyjątkowo brzydko pachnieć, lub pienić się. Zaniepokoić powinna także podwyższona temperatura lub gorączka.
Zakażenie dróg moczowych – przyczyny
Nasz organizm posiada mechanizm, który chroni przed zakażeniami – mowa właśnie o wydalaniu moczu. To wraz z nim oczyszczane są całe drogi moczowe, a toksyny i chorobotwórcze zarazki opuszczają organizm. Dlatego też nie powinno dziwić, że do przyczyn występowania zakażeń dróg moczowych zalicza się niewystarczające nawodnienie organizmu, a więc niewystarczającą produkcję moczu oraz powstrzymywanie się przed opróżnianiem pęcherza na czas.
Często więc zakażenie dróg moczowych zaczyna się, gdy bakterie, zwykle E. coli, dostają się do cewki moczowej, przyklejają się do ściany pęcherza i zaczynają się rozmnażać. To moment, by zacząć działać, inaczej mogą zaatakować górne drogi moczowe.
Zakażenie dróg moczowych – czynniki ryzyka
Na zakażenie dróg moczowych zdecydowanie częściej chorują:
☑️ kobiety,
☑️ osoby aktywne seksualnie,
☑️ osoby zmagające się już z zakażeniem dróg moczowych,
☑️ osoby mające problem z opróżnianiem pęcherza z różnych powodów,
☑️ diabetycy,
☑️ osoby z obniżoną odpornością,
☑️ osoby starsze,
☑️ osoby, które nie przestrzegają zasad higieny (w tym właściwy kierunek podcierania się).
Zakażenie dróg moczowych – diagnostyka i leczenie
Badanie moczu, nazywane analizą moczu, może ujawnić, czy występują oznaki infekcji. Czasami konieczny jest posiew moczu, aby zidentyfikować rodzaj bakterii wywołujących zakażenie, co może pomóc lekarzowi w wyborze najlepszego leczenia. Zakażenie pęcherza jest tak częstą dolegliwością, że w przypadku wystąpienia charakterystycznych objawów i spełnieniu czynników ryzyka, wiele kobiet decyduje się przyjmować leki bez recepty dostępne w aptekach. Jeżeli infekcja nie jest znacznie rozwinięta, zazwyczaj pomagają, jeśli stosuje się je zgodnie z zaleceniami z ulotki.
Jeżeli objawy nie ustępują, są wyjątkowo dokuczliwe, nawracają lub się pogłębiają, lekarz może zadecydować o wdrożeniu kolejnych, szczegółowych badań, np. USG jamy brzusznej czy cystoskopię.
Zakażenie dróg moczowych leczy się antybiotykami. Leczenie wspomagające polega na piciu dużej ilości wody, przestrzeganiu higieny. Pomocne bywają też ciepłe kompresy na brzuch. ![]()
Z pomocą może także przyjść moc składników pochodzenia naturalnego. Istnieją dwa rodzaje substancji, które ograniczają przyklejanie się E.coli do ścianek układu moczowego – D-mannoza (cukier prosty) oraz substancje aktywne naturalnie występujące w skórce i nasionach żurawiny (proantocyjanidyny).
W preparacie Holistic UriBalans zastosowany jest CranMax® – ekstrakt z całych owoców żurawiny (skórki i nasion), który charakteryzuje się wysoką zawartością PAC (proantocyjanidyn).
Wyniki badań naukowych
D-mannoza – kobiety z ostrym zakażeniem pęcherza, otrzymujące przez 3 dni 1500 μg D-mannozy 2 x dziennie, a następnie 1 raz dziennie przez 10 dni, zaobserwowały jakościowo znaczną poprawę w badanym obszarze. Wśród kobiet, które stosowały powyższą kurację profilaktycznie przez kolejne 6 miesięcy, objawy remisji epizodów zapalnych pęcherza zaobserwowano u ponad 95% badanych. [1]
CranMax® – dodatkowo badania na reprezentatywnej grupie mężczyzn z wysokim ryzykiem infekcji dróg moczowych (np. w wyniku urazów zewnętrznych, infekcji, iniekcji narządów układu moczowego) stosujących CranMax® 500 mg (wyciąg z żurawiny) wykazały spadek zakażeń i nawracających infekcji układu moczowego o ponad 70% w stosunku do grupy stosującej tzw. placebo. [2]

Agnieszka Piskała-Topczewska
Dietetyk, diet coach. Prelegentka najważniejszych konferencji poświęconych dietetyce w Polsce.
Ceniona ekspertka telewizyjna. Ekspert ds. żywienia Holistic
[1] Domenici L i in. Eur Rev with Pharmacol Sci. 2016 Jul; 20 (13): 2920-5.
[2] Hess MJ i in. Rdzeń kręgowy. 2008 wrzesień; 46 (9): 622-6.
Wszyscy od czasu do czasu potrzebujemy zastrzyku energii.
Tutaj znajdziesz kilka wskazówek alternatywy dla kofeiny, które nie tylko podniosą poziom energii na chwilę, ale na dłuższą metę.
Kawa ma swoje zalety, ale też nie jest dobra dla wszystkich i na wszystko. Na szczęście jest wiele innych możliwości, dzięki którym odzyskasz energię.
Zebraliśmy kilka szybkich wskazówek, które mogą pomóc Ci zachować energię przez cały dzień – bez późniejszej awarii i chwytania po kolejny kubek kawy.
Niektóre z nich stosowane regularnie mogą pomóc podnieść Twój poziom energii na stałe, ponieważ korzystnie wpływają na produkcję energii w twoim ciele.
WODA
Najprostszą sztuczką, o której wielu wciąż nie wie, jest woda. Nawet niewielki niedobór płynów powoduje osłabienie zdolności poznawczych i zmęczenie psychiczne. (1).
Jako osoba dorosła potrzebujesz około 2 litrów wody dziennie. Kolor Twojego moczu może Ci pomóc regulować odpowiednią podaż płynów, pamiętaj, że jego kolor powinien być słomkowo żółty.
OLEJ KOKOSOWY
Olej kokosowy zawiera średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe (MCT), które są wchłaniane bezpośrednio do krwi, i nie muszą być przekształcane przez wątrobę jak dłuższe kwasy tłuszczowe (2).
Oznacza to, że olej kokosowy może szybko stać się energią dla naszych komórek. Używaj oleju kokosowego do sosów, herbat ziołowych lub do ulubionych koktajli.
WITAMINY Z GRUPY B
Witaminy z grupy B, w tym B12, kwas foliowy (B9) i niacyna (B3), są niezbędne do prawidłowego działania fabryk energetycznych naszych komórek -mitochondriów, w których wytwarzana jest energia z pożywienia. Pomagają nam również tworzyć czerwone krwinki, które dostarczają tlen do naszych komórek. Witaminy z grupy B znajdują się w orzechach, nasionach, zielonych roślinach liściastych, takich jak np. szpinak oraz bananach i awokado.
MIĘTA
Ta odświeżająca roślina może pomóc w dostarczeniu większej ilości tlenu do mózgu, a także pomóc osiągać lepsze wyniki podczas treningu.
Dowodem jest badanie, w którym podano olejek miętowy grupie osób regularnie trenujących (3). Czując spadek energii spróbuj zaparzyć sobie filiżankę herbaty miętowej i sprawdź, czy to nie będzie lepszy sposób dla Ciebie niż kolejna kawa.
KURKUMA
Kurkumina, która jest aktywnym składnikiem kurkumy, wspomaga tworzenie mitochondriów. Większa ilość energetycznych centrów komórki oznacza, że możesz wytworzyć więcej energii – przez cały dzień.
Kurkuma może również sprawić, że mitochondria będą działać wydajniej (4). Użyj kurkumy podczas gotowania lub dodaj do koktajlu. Ponieważ kurkuma nie wchłania się tak łatwo w jelitach, warto ją podgrzać, spożyć z odrobiną czarnego pieprzu i odrobiną tłuszczu. Jeśli wybierzesz kurkuminę w postaci suplementu, poszukaj wariantu z odpowiednio wysokim jej stężeniem.
ADAPTOGENY
Może znasz już korzeń różeńca górskiego, ashwagandhę, żeń-szeń lub korzeń lukrecji? Należą one do całej grupy adaptogenów, które mają zdolność dostarczania energii lub uspokojenia nas w zależności od tego, czego potrzebuje nasz organizm w danym momencie. Na przykład ashwagandha może przyczynić się do poprawy kondycji mitochondriów (5), a korzeń eleuterokoka kolczastego zmniejsza wydzielanie hormonów stresu, co pomaga nam oszczędzać energię (6).
![]()
Referencje
- Wilson MM, Morley JE. Impaired cognitive function and mental performance in mild dehydration. Eur J Clin Nutr. 2003;57 Suppl 2:S24–S29.
- https://dm5migu4zj3pb.cloudfront.net/manuscripts/104000/104973/JCI64104973.pdf
- Meamarbashi A, Rajabi A. The effects of peppermint on exercise performance. J Int Soc Sports Nutr. 2013;10(1):15.Wittbrodt MT, Millard-Stafford M. Dehydration Impairs Cognitive Performance: A Meta-analysis. Med Sci Sports Exerc. 2018;50(11):2360–2368.
- Naoi M, Wu Y, Shamoto-Nagai M, Maruyama W. Mitochondria in Neuroprotection by Phytochemicals: Bioactive Polyphenols Modulate Mitochondrial Apoptosis System, Function and Structure. Int J Mol Sci. 2019;20(10):2451.
- Singh N, Bhalla M, de Jager P, Gilca M. An overview on ashwagandha: a Rasayana (rejuvenator) of Ayurveda. Afr J Tradit Complement Altern Med. 2011;8(5 Suppl):208–213.
- Anghelescu IG, Edwards D, Seifritz E, Kasper S. Stress management and the role of Rhodiola rosea: a review. Int J Psychiatry Clin Pract. 2018;22(4):242–252.
Obserwuję to zjawisko od lat. Siedząca praca, mała ilość ruchu, do tego ciągła gonitwa, bo przecież tyle ważnych tematów do ogarnięcia. Niby plecy zaczynają boleć, coraz częściej pojawiają się migreny… Ale trzeba dbać o edukację dzieci, zostawać w pracy „po godzinach”, prowadzić dom, opiekować się starszymi rodzicami… Przyczyny, dla których odkładamy profilaktykę własnego zdrowia, można by wymieniać w nieskończoność.
Ale organizm dopomina się o swoje i jeśli nie ma innego wyjścia funduje nam „niespodziankę” w postaci bólu. Często jest to kontuzja, czy uraz, który uniemożliwia normalne funkcjonowanie.
W moim rodzinnym Rzeszowie na wizytę u fizjoterapeuty z NFZ trzeba czekać rok*. Wiadomo, jak nie ma wyjścia, idziesz prywatnie, ale też nie jest powiedziane, że dostaniesz termin od razu.
Fizjoterapeuta, który prowadzi praktykę przy moim studiu pilates przyjmuje pacjentów praktycznie od rana do wieczora.
Jestem przekonana, że taki stan rzeczy ma swoje źródło w zaniedbaniu profilaktyki zdrowia, szczególnie w zakresie sprawności fizycznej. Człowiek, który regularnie ćwiczy w oparciu o prozdrowotną metodę treningową nie stoi w kolejce do gabinetu rehabilitacji. Po prostu minimalizuje ryzyko kontuzji, dzięki czemu jest bardziej wydajny w swojej pracy, a także może cieszyć się swobodą ruchu i dobrym samopoczuciem na co dzień.
Jeśli jednak doświadczasz kontuzji i lądujesz w gabinecie, musisz wiedzieć, że interwencja fizjoterapeuty ma wyprowadzić cię z ostrego stanu bólowego. Postawić na nogi. Nie zagwarantuje jednak, że problem nie powróci.
Efekty terapii zawsze należy utrwalić odpowiednimi ćwiczeniami. Mądry fizjoterapeuta od razu uświadamia o tym pacjenta. Zawsze dziwi mnie, że niektórzy latami chodzą na rehabilitację, zamiast skierować swoje kroki na trening prozdrowotny – chociażby pilates, czy zajęcia typu „zdrowy kręgosłup”.
Jest jeszcze oczywiście aspekt ekonomiczny. Profilaktyka jest zawsze tańsza, niż leczenie. Jeśli zaczynasz trening ZANIM pojawią się poważniejsze problemy, możesz spokojnie chodzić na zajęcia grupowe.
Oczywiście w dobrym studiu treningu, gdzie grupy nie liczą więcej niż 10 osób, a instruktorzy mają wysokie kwalifikacje w treningu prozdrowotnym (wiem, zawsze o tym piszę). Jeśli natomiast na trening trafiasz po rehabilitacji, koniecznie wybierz trening personalny z trenerem – terapeutą (z dyplomem fizjoterapeuty lub treneta „therapy/medical fitness”), który dobierze odpowiedni, ukierunkowany na twoje potrzeby program ćwiczeń.
Szukaj także miejsc, w których działają zespoły specjalistów: fizjoterapeutów i trenerów, bo takie gwarantują ciągłość procesu terapeutycznego. Wiem, bo prowadzę właśnie takie studio 😉 Pewność, że twój trener może w każdej chwili skonsultować twój przypadek z fizjoterapeutą, da ci poczucie bezpieczeństwa i gwarancję trwałych efektów rehabilitacji.
Podsumowując, zapobiegaj problemom, zanim te wystąpią. Jeśli twoja praca wymaga długotrwałego siedzenia, jeśli wiesz o swoich wadach postawy, masz nadwagę… problemy wystąpią wcześniej, czy później.
Dlatego nie czekaj na ból i zacznij ćwiczyć!
* wg www.rzeszow.wyborcza.pl
„Z bólem w kolejce do fizjoterapeuty. Czas oczekiwania: rok!”
Aleksandra Kołodziejak, 7 lutego 2020
![]()

Kasia Twardzik
Terapeuta ruchu, instruktor pilates, bodyART,
trener personalny, współpracujący z Holistic Polska.
Prowadzi Joe Studio Pilates & Therapy w Rzeszowie.
Wszyscy z utęsknieniem czekamy na wiosnę. Na czas, kiedy zrzucimy z siebie ciepłe kurtki i ciężkie buty. Na moment zmiany diety na lżejszą. I choć na kalendarzową wiosnę musimy jeszcze chwilę poczekać, to pogoda płata nam figle. Jednego dnia jest mróz, kolejnych kilka to wiosenna aura. Takie wahania pogody mogą sprzyjać przeziębieniom – zwłaszcza, gdy nie dostosujemy ubioru do pogody. Ryzyko osłabienia organizmu niesie za sobą też niedoborowa dieta i brak suplementacji, na przykład witaminą D3.
Specjalista dr Aaron Bernstein, zastępca dyrektora Harvard T. H. Chan School of Public Health Center for Health and the Global Environment, informuje, że wcześniejsze przyjście wiosny wiąże się z tym, że przedłuża się okres pylenia – co nie jest dobrą informacją dla alergików: „Sezon na katar sienny wydłuża się, a rośliny produkują więcej pyłku, ponieważ w atmosferze jest więcej dwutlenku węgla”.
Jak zatem wzmocnić odporność w okresie, kiedy nasz układ immunologiczny jest narażony na osłabienie?
Może to i truizm, ale po pierwsze: dieta. Bez właściwej diety nie możesz liczyć na dobrą odporność. Pewnie kojarzysz powiedzenie, że odporność pochodzi z jelit. Dokładnie tak jest – a dokładnie dotyczy to mikroflory jelit, czyli bakterii z naszego brzucha. Zależy od nich w dużej mierze stan naszego zdrowia. Co będzie szkodzić mikroflorze? Duża ilość alkoholu, to na pewno. Wiem, że długie i ciemne wieczory to dobre towarzystwo dla grzanego wina – ale lepiej zrobisz, gdy w to miejsce napijesz się dobrej herbaty. Będzie równie smacznie, a i zdrowiej.
Bakterie jelitowe nie lubią też stresu. Łatwo powiedzieć: „Mniej się stresuj!”. Wszyscy wiemy, że w dzisiejszych czasach to nie taka łatwa sprawa. Za to już łatwiej zadbać o równowagę wewnętrzną w tym całym chaosie poprzez włączenie chociażby 10-miniutowych sesji medytacji rano, uważnego oddychania w ciągu dnia i krótkiej sesji wdzięczności wieczorem. W sytuacjach stresowych wspomóc się możesz również adaptogenami, jak ashwagandą, różeńcem górskim czy żeń-szeniem syberyjskim. Adaptogeny normalizują działanie organizmu – nie powodują nadmiernej stymulacji, ale też nie ograniczają jego funkcjonowania. Zestawienie dobrej jakości adaprogennie działających substancji znajdziesz np. w produkcie StressBalans.
Wspierać natomiast bakterie jelitowe możesz poprzez dodatek do diety prebiotyków, czyli produktów takich jak zimny ryż, cebula, czosnek, banany, cykoria, por, szparagi. Nie zapominaj o produktach fermentowanych, w tym o kiszonkach. Dodatkowe wsparcie bakterii jelitowych poprzez probiotykoterapię jest zazwyczaj też dobrym pomysłem. Warto zapytać specjalistę, jaki preparat będzie dobry właśnie dla Ciebie.
Poza bakteriami jelitowymi ważne, aby w diecie znalazły się produkty bogate w witaminę C, i tu znów na ratunek przychodzą kiszonki. Można też wybrać cytrusy czy paprykę – jeśli masz dostęp do dobrych jakościowo produktów. Niestety sezon zimowy cechuje się mniejszą dostępnością produktów bogatych w witaminę C, można więc dodatkowo włączyć do diety naturalny preparat dostarczający tę witaminę. Jednak wybierając produkt zawierający L-askorbinian zwróć uwagę, aby miał on dodatkowo bioflawonoidy, które przeciwdziałają utlenianiu się tej substancji oraz korzystnie wpływają na jej wchłanialność.
Co poza dietą?
Rusz się. Układ odpornościowy dużo lepiej funkcjonuje u osoby, która regularnie jest w ruchu. Ale nie musisz robić drakońskich i morderczych treningów na siłowni. Zadbaj o ruch na świeżym powietrzu, np. nordic walking czy spacer z psem. Jeśli masz prawidłową masę ciała, to jogging też jest dobrym rozwiązaniem. Wartościowym dla organizmu i układu odpornościowego jest połączenie aktywności wytrzymałościowej z siłową, a także dodatek mobilizacji i rozciągania. Wysiłek siłowy, czyli oporowy – możesz go robić z masą własnego ciała, w domu bądź z użyciem ławki w parku – pompki, wykroki, przysiady oraz planki i inne ćwiczenia wzmacniające mięśnie głębokie.
Poza tym wpleć do tej rutyny trochę ćwiczeń z jogi, albo po prostu mobilizację, rozciąganie. Ważne, aby szukać kilkukrotnie w ciągu dnia powodu do ruchu, nawet 10-15 minut kilka razy dziennie będzie lepsze, niż godzinny trening i potem siedzenie resztę dnia w miejscu. To dalej jest „siedzący tryb życia” – a ten jest niekorzystny dla zdrowia w każdym wymiarze.
I rada na koniec – znajdź swoje ikigai!
Zdaniem Japończyków każdy człowiek powinien znaleźć swoje Ikigai, które będzie stanowić swego rodzaju siłę napędową do życia. To coś, co jest wielką pasją, co dostarcza satysfakcji, szczęścia oraz nadaje życiu sens.
Taka pasja wprowadza w stan „flow” – a więc stan, w którym nic się nie liczy w danym momencie poza czynnością, którą wykonujemy. Jest to niezwykle odstresowujące, potocznie – odmóżdżające.
I naprawdę nasza głowa tego potrzebuje równie mocno, co stymulacji merytorycznej. Japończycy posiadanie Ikigai podają jako jeden z ważniejszych elementów, które mogą mieć wpływ na długowieczność.
Pamiętaj o tym i daj sobie prawo w ciągu dnia do poświęcenia trochę czasu na swoje Ikigai. Jeśli nie masz aktualnie takiej pasji – może warto poszukać? J

Daria Łukowska
Dietetyk kliniczny oraz trener personalny.
Autorka bloga „Forma na życie” oraz podcasów na kanale „Forma na życie TV”
Często mówi się o suplementacji diety w kontekście osób trenujących, kobiet w ciąży czy osób z współistniejącymi zaburzeniami zdrowia.
A jak to jest w przypadku osób starszych, seniorów – którzy chcą jak najdłużej pozostać w pełni sił?
Czy w ich przypadku też suplementacja może okazać się zasadna?
Oczywiście, że tak. Sądzę, że w naszych czasach niewiele jest osób, które nie wymagałyby jakiejkolwiek suplementacji.
Weźmy chociaż witaminę D dla osób mieszkających w Polsce. U osób starszych możemy wyróżnić kilka preparatów, które mogą być dobrym wsparciem w profilaktyce zdrowia
czy współistniejących zaburzeniach zdrowotnych.
Jakie to są suplementy?
Chociażby wspomniana przeze mnie wcześniej witamina D3. W wieku 70 lat skóra syntetyzuje nawet o 60% mniej witaminy D3, niż wtedy, gdy jesteśmy dziećmi.
W dodatku ochrona skóry przed promieniowaniem UV poprzez używanie kremów o dużym filtrze czy zakrywanie ciała w słoneczne dni – będzie zwiększać
ryzyko niedoboru tej witaminy. A wiemy, że witamina D3 niesie ze sobą całe spektrum dobroczynnych dla zdrowia właściwości, od wsparcia układu odpornościowego, do prawidłowej mineralizacji kości
– niezwykle ważnej dla osób w podeszłym wieku.
Wiemy bowiem, że to wiek jest podstawowym czynnikiem ryzyka wystąpienia osteoporozy.
A czy poza witaminą D3 są jeszcze suplementy godne uwagi osób starszych?
B12! Zjawiskiem dobrze udokumentowanym jest związek pomiędzy niedoborem witaminy B12 w organizmie a deficytami funkcji poznawczych u osób starszych.
B12 odgrywa istotną rolę w prawidłowej pracy układu nerwowego, a jego deficyt może być realnym czynnikiem rozwoju chorób neurodegeneracyjnych, w tym choroby Alzheimera.
Wiele leków, które permanentnie przyjmują osoby starsze – może powodować niedobór witamin z grupy B, w tym witaminy B12. Tutaj też problem stanowi zbyt mała ilość
kwasu solnego w żołądku, więc wraz z suplementacją witamin z grupy B, można rozważyć preparat wspomagający trawienie, zawierający kwas solny czy proteazy.
Aczkolwiek w tym przypadku suplementację warto skonsultować ze specjalistą, bo należy wcześniej wykluczyć obecność nadżerek czy stanu zapalnego w żołądku.
Kolejna kwestia to kwasy omega3 w formie DHA i EPA. Głównie ze względu na swoje udokumentowane działanie przeciwzapalne oraz zmniejszające ryzyko chorób neurodegeneracyjnych
czy chorób układu krążenia. Osoby starsze często unikają produktów naturalnie tłustych, jak ryb czy owoców morza – tym samym jest mała szansa, że dostarczą prawidłową ilość DHA i EPA z dietą.
Ważne jest jednak, aby zwrócić szczególną uwagę, czy taki preparat ma w składzie kwasy tłuszczowe omega3 w formie ALA czy wcześniej wspomnianych kwasów DHA/EPA – należy wybierać
te drugie, ponieważ kwasy tłuszczowe ALA dostarczymy bez problemu z dietą, dodając chociażby garść orzechów włoskich czy łyżkę oleju lnianego do posiłku.
A co z probiotykami?
Wsparcie mikroflory jelitowej jest ważne na każdym etapie życia. Skład mikroflory jelitowej jest dynamiczny i zmienia się z wiekiem.
Spożywając dużą ilość leków czy mając dietę monotonną – warto wspierać zdrowie prawidłowo dobraną probiotykoterapią.
Należy dobrać preparat, który w składzie zawiera szczepy bakterii przydatne akurat dla osoby, która ma je spożywać.
Dodatkowo ważna będzie dieta bogata w produkty prebiotyczne, które odżywiają naszą mikroflorę jelit i pozwalają utrzymać ją w prawidłowym stanie.
Bakterie jelitowe biorą udział w trawieniu, co ma wpływ wchłanianie składników odżywczych, a więc na stan odżywienia lub niedożywienia.
Co z kolei przekłada się na zdrowie, czyli odporność organizmu, podatność na alergie, a nawet ryzyko zachorowania na nowotwory.
Dobre trawienie to także lepsze wchłanianie wapnia, który jest jednym z ważniejszych składników mineralnych w prewencji osteoporozy.
Z badań wynika, że dieta osób starszych jest często uboga również w magnez, potas oraz miedź, dlatego dodatkowa suplementacja powinna być dobierana indywidualnie – po analizie
aktualnych wyników badań krwi, stanu zdrowia oraz kompozycji diety. Warto pamiętać, że zarówno samopoczucie, odporność i witalność można znacznie poprawić, stosując prawidłową dietę,
aktywność fizyczną na świeżym powietrzu, suplementację oraz aktywności w stylu mindfullness.

Daria Łukowska
Dietetyk kliniczny oraz trener personalny.
Autorka bloga „Forma na życie” oraz podcasów na kanale „Forma na życie TV”
Mózg jest głównym konsumentem witaminy C i jest w stanie zmagazynować więcej substancji niż reszta ciała. Badania wykazały, że wyższe stężenia witaminy C
ma związek z zachowaniem naszych zdolności poznawczych.
Witamina C jest najlepiej znana jako przeciwutleniacz i kluczowy element wspomagający układ odpornościowy.
Czy wiesz, że witamina C jest również warunkiem dobrej kondycji mózgu i układu nerwowego?
Witamina C pomaga komórkom nerwowym prawidłowo się rozwijać i wspomaga tworzenia substancji takich jak dopamina i serotonina.
Również kolagen powstaje między innymi za pomocą witaminy C i jest niezbędny dla naczyń krwionośnych, a co z tym idzie dla zachowania dobrej kondycji mózgu.
Związek między witaminą C a funkcjami poznawczymi osób starszych.
Przegląd 50 badań nad witaminą C w kontekście zdolnościami poznawczych osób starszych pokazuje, że
wyższe stężenia witaminy C we krwi może korzystnie wpłynąć na pamięć, mowę i percepcję czasu. Naukowcy uważają, że dostęp mózgu do witaminy C przez długi czas odgrywa
rolę w zapobieganiu uszkodeniu komórek nerwowych obserwowanych w przypadku demencji.
Wiele czynników może powodować, słabsze przyswajanie witaminy C. Przykładami są palenie tytoniu, stres, spożywanie alkoholu i toksyny, które prowadzą do większego
zapotrzebowania organizmu na przeciwutleniacze.
Witamina C w naszej diecie
Badania wskazują na kluczowe znaczenie spożycia owoców i warzyw w naszej diecie dla zapewnienia odpowiedniej podaży witaminy C.
Oto wybrane produkty, które cechuje wysoka zawartość witaminy C:
· papryka
· pomidor
· owoce cytrusowe
· brokuły
· ziemniaki gotowane w mundurkach
· jagody, czarna porzeczka, owoce dzikiej róży i jarzębina
![]()
Referencje
Czy zauważyłeś, że ćwiczenia uspokajają?
Jednym z powodów może być to, że ćwiczenia fizyczne sprawiają, że jesteśmy mniej wrażliwi na dźwięk.
Każdy z nas prowadzi inne życie, w którym różne dźwięki są stale obecne. Umiejętność koncentracji na wykonywanych czynnościach niezależnie od tego jak wysoce rozpraszające jest otoczenie jest na wagę złota.
Badacze z Northwestern University of America przeprowadzili ciekawy eksperyment, w którym zbadali studentów sportu, którzy odkryli, że łatwiej im „zmniejszyć głośność” odbieranych dźwięku, niż tym, którzy nie uprawiali żadnego sportu. W badaniu wzięło udział 998 studentów, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Połowa była sportowcami, a druga połowa nie trenowała.
Uczestnicy siedzieli ze słuchawkami, które emitowały stały hałas w tle i zostali zaproszeni do słuchania sylab, które były również słyszalne w słuchawkach.
Następnie naukowcy przeanalizowali odpowiedzi uczestników, które sylaby zostały wyłapana spośród dźwięków tła.
Sportowcy mogą wyłączyć odbiór hałasu?
Wyniki badania pokazują, że sportowcy mieli spokojniejszy i zdrowszy układ nerwowy. Wykazali większą aktywność mózgu w porównaniu z osobami nieaktywnymi fizycznie, gdy poddano ich testom na wyłapywanie sylab z szumu dźwiękowego[1]. Istnieją zatem dwa sposoby, aby mózg lepiej słyszał głos dochodzący – uciszyć hałas lub zwiększyć dźwięk sygnału dochodzącego. Mózg wysportowanych osób wykorzystał strategię redukcji hałasu [2].
To wciąż nie wszystko o związku ćwiczeń fizycznych i mózgu Naukowcy chcą teraz dowiedzieć się więcej o tym, jak sport może wpływać na mózg. Uważają, że może to częściowo wynikać z faktu, że aktywni uczniowie mają lepsze zdrowie fizyczne, ale częściowo z tego, że ci, którzy są sportowcami, muszą być w stanie skoncentrować się na właściwym dźwięku na przykład podczas meczu.
Wskazują również, że bycie aktywnym może przynieść korzyści tym, którzy z różnych powodów potrzebują bardziej wyostrzonego słuchu w swoim codziennym życiu[1].
Referencje
Kwasy omega-3 pomagają naszemu mózgowi pracować lepiej, ale czy te kwasy tłuszczowe mogą nawet korzystnie wpływać na nasze samopoczucie w stanach depresyjnych?
Grua naukowców przeprowadziła badanie, w którym stwierdzono, że omega-3 zmniejsza stan zapalny u osób z objawami depresyjnymi.
Związek między stanem zapalnym a depresją
Dzisiaj WHO ocenia depresję jako drugi najsilniejszy czynnik przyczyniający się do obciążenia chorobą na całym świecie, po chorobach serca. Sugeruje się, że w niektórych przypadkach depresja może być wyniku stanu zapalnego w organizmie. Wyniki niektórych badań wskazują, że nawet mózg może mieć bardziej zaogniony stan zapalny u pacjentów, którzy od dawna nie byli leczeni z powodu ciężkiej depresji. Kilka obszarów mózgu, które są kluczowe dla depresji, wydaje się z czasem stawać się coraz bardziej zaognionym stanem zapalnym obszarem. [1]
Omega-3 na depresję
W badaniu z podwójnie ślepą próbą z 2016 r. uczestniczyło 155 osób z depresją. Przez osiem tygodni jedna grupa była leczona kwasem tłuszczowym omega-3 Eikozapentaenowym (EPA), druga kwasem dokozaheksaenowym (DHA), a trzecia placebo. Następnie naukowcy odkryli, że EPA ma pozytywny wpływ na objawy depresyjne w grupach pacjentów, w których stwierdzono kilka objawów stanu zapalnego. Badanie wykazało również, że DHA działał na tych pacjentów słabiej niż EPA i placebo. Innym intrygującym odkryciem było to, że EPA była mniej skuteczna niż placebo lub DHA wśród uczestników bez lub z niewielkimi objawami stanu zapalnego w organizmie. [2]
Badania nad właściwościami probiotyków i kwasów omega-3
Badania w tym obszarze trwają również w Szwecji. Na Uniwersytecie w Lund rozpoczęto badanie, w którym Daniel Lindqvist wraz ze swoimi kolegami próbuje znaleźć lepiej dostosowane leczenie, badając związek między stanem zapalnym a depresją. Badają, czy probiotyki mogą być skuteczne u osób z depresją, które wykazują objawy niskiego stopnia stanu zapalnego w organizmie. W innym badaniu testują czy podaż kwasów omega-3, może mieć działanie przeciwdepresyjne w tej samej grupie pacjentów z depresją [3]. Z niecierpliwością czekamy na wyniki.
Zródło:
holistic.se/blogg
[3] https://www.forskning.se/2019/11/11/skraddarsydda-behandlingar-vid-depression/
Witamina na D na poprawę nastroju
Smutek jest jedną z wielu emocji, w które zostaliśmy wyposażeni podczas ewolucji układu nerwowego w dodatku, według znawców tematu, uważaną za jedną z podstawowych.
Niekiedy jednak ta emocja pokazuje swoje mroczne oblicze. Z obniżeniem nastroju przychodzi utrata energii, a nawet te czynności, które kiedyś sprawiały ogromną przyjemność, prowadzą wyłącznie do wyczerpania. Osoby dotknięte tym rodzajem smutku tracą wiarę w siebie. Pojawia się spadek koncentracji i apetytu oraz zaburzenia snu. W dodatku czasem nie można zidentyfikować jasnych przyczyn takiego stanu.
Próby leczenia zaburzeń nastroju
Jesteśmy obecnie świadkami zawrotnej kariery, jaką w medycynie zrobiła witamina D. Fakt, że wpływa na gospodarkę wapniową organizmu, nie był tajemnicą już od dawna. Udowodniono także, że ta substancja ma znaczenie w zapobieganiu chorobom autoimmunologicznym i nowotworom. Wszystko to przyczyniło się do uporządkowania zaleceń dotyczących jej suplementacji, a wielu specjalistów uważa, że w naszej szerokości geograficznej możemy odnieść korzyści, suplementując witaminę D przez cały rok.[1]
Suplementacja witaminy D3
Stwierdzenie, że niski poziom witaminy D3 w surowicy jest związany z depresją, nie budzi większych wątpliwości, ale do tej pory nie wiemy, czy występuje w tym przypadku ciąg przyczynowo-skutkowy.[2] Niezależnie jednak od tego, czy chcemy ustrzec się od jesiennej chandry, zaleca się suplementację witaminy D3 u osób zdrowych i bez stwierdzonego niedoboru tej witaminy[1] ze względu na jej wszechstronne, dobroczynne działanie.
![]()
źródła:
[1] Płudowski P., Kaczmarewicz E. i wsp.: Wytyczne suplementacji witaminą D dla Europy Środkowej: Rekomendowane dawki witaminy D dla populacji zdrowej oraz dla grup ryzyka deficytu witaminy D. Endokrynol. Pol. 2013; 64 (4).
[2] Rebecca E. S. Anglin, Zainab Samaan, Stephen D. Walter and Sarah D. McDonald, Vitamin D deficiency and depression in adults: systematic review and meta-analysis, Br J Psychiatry 2013 Feb 202:100-7, DOI: 10.1192/bjp.bp.111.106666